Idą we dwoje. Nie patrzą na siebie, skupieni się na obiekcie przed nimi. Procedura mówi, że należy przyjrzeć się mu, znaleźć najbardziej nieracjonalne cechy i od nich rozpocząć proces racjonalizowania, ale lokomotywa to nie smok. Smoki racjonalizuje się łatwo, bo zwykle mają za małą powierzchnię skrzydeł lub coś równie oczywistego. Poza tym można je zabić, choć procedury zakazują nieautoryzowanego powoływania broni przeciwko stworzeńcom, to życie jest życiem i czasami dzieją się rzeczy. Ale jak zabić roześmianą lokomotywę, która zatrzymała się przed rozjazdem? Może trzeba było pójść do cywilnych jednostek, jakie można spotkać choćby na Bałtyku i w których nikt nie pyta milion razy dlaczego, jeśli tylko skutek jest pozytywny, ale na takie myśli jest już za późno.

Ponoć ktoś wisi na linii z jednostkami z LGOM i ustala co oni, bardziej doświadczeni, zrobiliby na ich miejscu, ale to trwa. Mijają cenne minuty, nikt nie wie, w słuchawkach szemrzą kolejne czekajcie, meldujcie, spróbujcie zidentyfikować. Doskonale wiedzą skąd wziął ten stworzeniec, ale to nie pomaga. To nie jest machina bojowa, wielki wróg, nic, co zniszczono by wewnątrz świata przedstawionego, więc wracają do punktu wyjścia – jak pozbyć się roześmianej lokomotywy?

Szyny śnią w słońcu tak jasno, że wyciskają łzy z oczu. Kamienie, którymi wysypane jest torowisko, chrzęszczą pod butami nieprzyjemnie, a lokomotywa wodzi spojrzeniem z radosnym zainteresowaniem odmalowanym na szarej gębie, bo twarzą żadne z nich by tego nie nazwało. To maska, gęba, morda. Nie twarz.

– Myślisz, że ktoś w intencji opracował jakąś SI, albo to ma w środku normalne flaki, zamiast… no tego co jest tam normalnie?

Lokomotywa gwiżdże radośnie. Obchodzą ją powoli. Poza twarzą wygląda raczej normalnie, ale widzą ją tylko z zewnątrz. Co kryje się w środku? Jaka mechanika, jaka imaginacja?

– Cholera wie. Ale jeśli gdzieś siedzi urojenie, to tam… no i ta morda. Zacznijmy od niej. Przeraża mnie.

To jakiś punkt zaczepienia i trzeba się na tej niemożliwości skupić, tak jak uczyli na szkoleniu. Stal to stal, stal jest sztywna. Coś trzeszczy. Może to twarz zastyga. Należało zacząć widząc ją. Błąd – ale na tę refleksję też jest już za późno.

(fragment)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *